Jak nauczyć dziecko czytać?

Dodano:2019-12-02
Kategorie:Felieton

Jak nauczyć dziecko czytać?

Jak nauczyć dziecko czytać_1„Gdy się ktoś zaczyta, zawsze się czegoś nauczy, albo zapomni o tym, co mu dolega, albo zaśnie – w każdym razie wygra”. /Henryk Sienkiewicz/

Czy w rozpędzonym świecie technologii, mediów elektronicznych, wszechobecnej cyfryzacji uda nam się przekonać dziecko, że tradycyjna lektura jest mu jeszcze do czegoś potrzebna? I czy rzeczywiście jest?


Jeśli wierzyć statystykom (nie)czytelnictwa Polaków, można śmiało stwierdzić, że znakomita większość społeczeństwa obywa się bez słowa drukowanego, a przecież nie odważymy się na tezę, że jako zbiorowość jesteśmy pozbawieni wrażliwości, wyobraźni, kreatywności, bogatego życia wewnętrznego, empatii, krytycznego myślenia, intelektu czy innych atrybutów, których rozwój zwyczajowo od zawsze przypisywaliśmy wpływowi lektury.

Jak to właściwie jest – skoro można się obyć bez książki, a „udaje się tego dokonać” aż tylu ludziom, po co katować nasze dziecko (i siebie!), szczególnie, że tym samym skradamy i jemu, i sobie (!) cenny czas potrzebny na fascynujące gry komputerowe czy nie mniej fascynujące buszowanie po sieci.

Zostawiając na boku ironię czy prowokację tego wywodu, nie wchodząc na pole badań naukowców (a ci jednym głosem wskazują na zalety lektury!), proponuję posłuchać intuicji czy wręcz instynktu, a ten jednak każe świeżo upieczonym rodzicom i dziadkom (powiedzmy, z nielicznymi wyjątkami) czytać dzieciom.

Choćby najprostsze i najkrótsze rymowanki.

Szukamy klasyki, sięgamy po nowości, odkurzamy własne kartonówki i polujemy na promocje w marketach. A wszystko po to, by dziecko zająć, uśpić, przekonać do mycia rączek, nauczyć sylabizować, pokazać, jak muczy krówka. Krótko mówiąc – najmłodsze dzieci najchętniej uczymy otaczającego świata wspomagając się bajkami.

Coś jednak później pęka i większość z nas „wyręcza się” – dobrze jeśli audiobookiem, ale zazwyczaj bajką w telewizji czy na YouTube, z czasem grą komputerową, a potem – a potem to już sami wiecie. Wg raportu Biblioteki Narodowej ponad 60 procent z nas nie przeczytało w ubiegłym roku ani jednej książki.

Głośne kampanie społeczne typu „Cała Polska czyta dzieciom” zachęcają – zgodnie z nazwą – do czytania najmłodszym, a przy okazji promocji takich akcji „dowiadujemy się” (naprawdę tego sami nie wiemy?) o zbawiennym wpływie głośnego czytania dziecku na jego rozwój psychiczny i umysłowy oraz na wzmacnianie więzi rodzinnych, a także o tym, że właśnie książka w najlepszy z możliwych sposobów wzbogaca język, pobudza wyobraźnię, przekazuje wiedzę o świecie, prawidłowe wzorce i właściwą hierarchię wartości itd. Specjaliści apelują o co najmniej 20 minut głośnej lektury dziennie. Trzecia część godziny. Niektórzy z nas nawet się starają. Prawda? Co więc idzie nie tak? Dlaczego nieuchronnie przychodzi moment, w którym dziecko zamienia książkę na konsolę?

Może gdyby hasło kampanii brzmiało „Cała Polska czyta” byłoby – na dłuższą metę – efektywniej? Dziecku nie trzeba mówić, co ma robić, ono patrzy, obcuje, nasiąka stylem życia właściwym dla najbliższego otoczenia – i naśladuje. Z jednej strony fundujemy dziecku obraz matki przed telewizorem, ojca nad laptopem, gości przy rodzinnym stole z nosami w komórkach, a z drugiej – z troską i ubolewaniem – stwierdzamy, że nie czyta?

Nie nauczymy dzieci czytać, jeśli sami zasilamy smutne statystyki nieczytelnictwa w Polsce. A jeśli znajdziemy czas na lekturę, nie ma obaw, nie ukryjemy tego przed naszymi pociechami, prędzej czy później odnajdą się i one między okładkami. Głowa do góry. A raczej w dół, na książkę.

MASECZKA OCHRONNA Promocja

5908283576852
7.37PLN 4.90PLN
9788365944368 Usypianki9788365944368 Usypianki rewers Bestseller

9788365944368
29.99PLN
9788366330634 Grafomotoryka9788366330634 Grafomotoryka - rewers Nowość

9788366330634
6.99PLN
e-katalog
Bezpieczne płatności
Zamów przez telefon
Darmowa wysyłka od

Newsletter

Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?